Łk 10, 38-42
„Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.
Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».
A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona»”.
Ewangelista Łukasz opisuje wydarzenie, w którym Pan Jezus odwiedza siostry Łazarza. Maria od razu zostaje przy Jezusie, by słuchać Jego nauki, Marta natomiast krząta się po domu, przyjmując obowiązki gospodyni oburzając się na siostrę, że jej nie pomaga. Maria troszczy się o sprawy duchowe, Marta o cielesne – wypełniając przy tym święty obowiązek gościnności. Pan Jezus nie pogardził gościnnością Marty, chwali jednak Marię za to, że przedkłada troskę o sprawy duchowe nad troskę o sprawy doczesne. My także powinniśmy zabiegać w pierwszej kolejności o nasze życie wieczne, a wtedy łatwiej będzie nam zadbać o to doczesne.
Dziś w naszej Archidiecezji Uroczystość bł. Czesława Odrowąża.
Czesław Odrowąż (ur. ok. 1175-80 w Kamieniu Śląskim, zm. 15 lipca 1242 we Wrocławiu) – błogosławiony Kościoła katolickiego, prezbiter[2], polski dominikanin, w 1963 ogłoszony patronem Wrocławia. Studiował w Krakowie i we Włoszech oraz prawdopodobnie w Paryżu, następnie został kanonikiem krakowskim i kustoszem kolegiaty sandomierskiej[3] i był znany biskupowi krakowskiemu Iwonowi Odrowążowi. Prawdopodobnie, tak jak św. Jacek Odrowąż, pochodził on z tej samej śląskiej rodziny Odrowążów. To właśnie biskup Iwo zabrał Czesława i Jacka do Rzymu, gdy udawał się w 1218 z wizytą ad limina do papieża Honoriusza III. W wyniku tej podróży Czesław wstąpił do zakonu dominikanów[4]. W Rzymie bowiem spotkał św. Dominika, który zrobił na nim ogromne wrażenie, na oczach wielu świadków wskrzeszając młodzieńca, który stracił życie spadłszy z konia. Od 1236 przebywał już stale we Wrocławiu. Odegrał też istotną rolę w czasie mongolskiego najazdu, duchowo wspierając w 1241 obronę zamku wrocławskiego. Tradycja przekazała opowieść o cudzie, który zdarzył się za sprawą Czesława. Po jego gorliwej modlitwie na niebie pojawiła się ognista kula, lub według innych przekazów słup ognia lub zorza, która przestraszyła wojska nieprzyjaciela. Niektóre źródła opisują jakoby Mongołowie mieli uciec na sam widok ognistej kuli, inne podają, że kula ich rozgromiła. Inne legendy, opisujące cuda dokonane przez błogosławionego przypisują mu, podobnie jak w przypadku świętego Jacka Odrowąża, wskrzeszenie zmarłego dziecka (które się utopiło), różnica jest jednak taka że św. Jacek wskrzesił dziecko na drugi dzień, a Czesław dopiero tydzień po śmierci.
Błogosławiony Czesław miał również cudownie przekroczyć rzekę Odrę, kiedy nie znalazł przewoźnika, który by go przeprawił przez wzburzoną wtedy wodę. Czesław rzucił swój płaszcz i przedostał się na nim na drugi brzeg. Warto zaznaczyć, iż ta legenda nie odwołuje się raczej do chodzenia po wodzie przez Jezusa, ale do Eliasza, który według starego testamentu miał rzucić swój płaszcz na rzekę, aby jej wody rozstąpiły się.
Po śmierci w 1242 pochowany został w kościele dominikanów pw. św. Wojciecha, a sąsiadującą z tym kościołem ulicę nazwano ulicą bł. Czesława. Akceptacji kultu dokonał w 1713 papież Klemens XI[2][7], a w 1735 Klemens XII zezwolił na jego kult w całej Polsce. Zbudowana w latach 1715–1730 kaplica z jego grobem (jednym z fundatorów kaplicy był Jakub Sobieski) jako jedyna nie została zniszczona w kompleksie kościoła św. Wojciecha w czasie oblężenia. Jego relikwie spoczywają w kościele Ojców Dominikanów we Wrocławiu.
